Ta witryna wykorzystuje pliki cookies by zarządzać sesją użytkownika. Cookies używane są także do monitorowania statystyk strony, oraz zarządzania reklamami.
W kazdej chwili możesz wyłączyć cookies. Wyłączenie ciasteczek może spowodować nieprawidłowe działanie witryny. Więcej w naszej polityce prywatności.

Dodaj szkolenie - zarejestruj się | Odzyskaj hasło

Zawód+pasja: wywiad z instruktorem narciarstwa

Napisany przez szkolenia24h.pl dnia 2009-01-28 13:35:21. Aktualizowano 2019-12-15 14:19:58

Wywiad z Instruktorem narciarstwa, podróżnikiem, sportowcem i wspaniałym pedagogiem - z Panem Kamilem Smoter



Skąd u Pana pomysł na zostanie instruktorem narciarstwa?

Narciarstwem interesowałem się będąc jeszcze dzieckiem. Swoją pasją zaraził mnie ojciec, który jest ratownikiem GOPR. Od najmłodszych lat miałem więc możliwość oswojenia się ze sprzętem narciarskim. Dużo czasu spędzałem w górach, więc chcąc nie chcąc podczas zimy zacząłem swoją przygodę z nartami. Jestem odważny. Szybko rozwijałem swoje umiejętności. Wybierałem coraz trudniejsze trasy zjazdowe, aż w końcu przeceniłem własne możliwości. Podczas tej brawurowej jazdy na nartach doznałem poważnej kontuzji nogi. Po rozważeniu całej sytuacji cieszyłem się, że skończyło się jedynie na tym. Miałem rok czasu na przemyślenia. Wyciągnąłem wiele wniosków z tej sytuacji. Po wypadku moje postrzeganie narciarstwa bardzo się zmieniło. To właśnie wtedy postanowiłem zostać instruktorem narciarstwa. Chciałem i nadal chcę inspirować młodych narciarzy nie tylko do pracy nad doskonaleniem własnych umiejętności, ale przede wszystkim przekazywać wiedzę dotyczącą bezpieczeństwa na stokach. To szalenie ważne w tym sporcie! I to nie frazesy, ani puste słowa. Mówię przecież ze swojego doświadczenia. Dlatego po to, abym mógł zająć się profesjonalnie szkoleniem początkujących, którzy zaczynają jeździć bezpiecznie, zostałem instruktorem. To moja pasja i misja.

Tak, bezpieczeństwo na stoku jest bardzo ważne. Zmienię jednak temat. Chcę wybrać się na zimowy wyjazd na stok.
Jak przygotować się do sezonu narciarskiego?

Najistotniejszym etapem przygotowań do uprawiania narciarstwa jest przygotowanie własnego organizmu. Bez tego nawet najlepszy sprzęt okaże się nieprzydatny. Mając w perspektywie zimowy wyjazd warto więc trochę potrenować i wzmocnić ciało. Wielu osobom w codziennym życiu brakuje ruchu. Mięśnie są (zastane) nie rozciągnięte. A od tego już tylko krok od kontuzji podczas uprawiania narciarstwa. Prosto zza biurka wyjść na stok, to nie jest dobry pomysł! Basen, siłownia, jogging, a nawet zwykły spacer, pomogą nabrać formę potrzebną do wyjścia na stok. Dopiero teraz zastanowić można się nad doborem sprzętu.

Narty, wiązania, buty, kije, gogle, ubranie, rękawiczki, kask… Jak się w tym wszystkim nie pogubić?

Kto jeszcze nigdy nie miał nart na nogach, lepiej niech nie inwestuje od razu w zakup najlepszego sprzętu. Na początek można przecież wypożyczyć. Trzeba sprawdzić, czy w ogóle narciarstwo, to sport dla nas. Tak jak ja nie wyobrażam sobie życia bez nart, tak ktoś inny może nie wyobrażać sobie, że to zupełnie nie dla niego. I mimo ogromnych chęci jeżdżenia na nartach, może po prostu tego nie polubić, nie poczuć. Moda na uprawianie narciarstwa, to nie wszystko.

Dobór sprzętu zawsze powinien być skonsultowany z profesjonalistą. Zarówno w wypożyczalniach jak i salonach narciarskich pracują wykwalifikowane osoby, które z pewnością pomogą początkującym w doborze odpowiedniego sprzętu. Warto skorzystać z tych porad oraz przed decyzją zakupów samemu czytać i zgłębiać temat. Kierowanie się instynktem lub tylko walorami estetycznymi w przypadku nart, może okazać się zgubne i doprowadzić do tragedii.

Mam już sprzęt. Nie umiem jednak jeździć. Mało tego – nie potrafię nawet zapiąć butów i wpiąć się w narty… Z paniką w oczach patrzę na stok i wyciągi. Co robić w takim przypadku?

Przede wszystkim spokój. Przy stacjach narciarskich zawsze działają szkółki narciarskie. Warto się do niej udać i poprosić o kilka lekcji. Wskazówki, które udzielają instruktorzy są naprawdę o wiele cenniejsze od tych przekazywanych przez laików. Sprawdzenie sprzętu, oswojenie z nim, pierwsze kroki w butach, nartach, upadki, przybieranie odpowiednich pozycji, obciążanie nart, wskazówki na wypadek zagrożenia… Tego trzeba się nauczyć, a najbardziej kompetentną osobą do nauczania jest oczywiście instruktor. Nauka jazdy na nartach bez pomocy instruktora, to dość ryzykowna decyzja. Zdecydowanie nie polecam metody prób i błędów. Można przez to stracić zdrowie albo nawet życie oraz oczywiście narazić na to samo innych użytkowników stoku. Mimo że lekcje są dość drogie, to na początku trzeba zainwestować. Ich ilość uzależniona jest od indywidualnych predyspozycji każdej osoby. W znacznym stopniu zależy to od poziomu koordynacji ruchowej, wysportowania, szybkości przyswajania nowych umiejętności, a także chęci i motywacji do uprawiania narciarstwa. Już nawet godzina na stoku z instruktorem jest w stanie wiele rozjaśnić!

Czy to znaczy, że instruktorzy tylko uczą jeździć?

Nie, pomagamy także doskonalić jazdę. Często zgłaszają się do mnie osoby mające już podstawy. To jednak ich nie satysfakcjonuje. Chcą jeździć lepiej i umieć więcej. W takim przypadku, w zależności od stopnia zaawansowania umiejętności kursanta, przechodzę do korekty złych nawyków bądź nauki nowych rzeczy.

Złe nawyki?

Tak, to szczególna przypadłość „samouków”. Od razu rozpoznać ich można na stoku. Widać, że na początku brakowało im profesjonalnych wskazówek. Popełniają podstawowe błędy, z którymi często borykają się nawet przez wiele lat. Nie potrafią w pełni panować nad prędkością, źle obciążają narty – siadają na tyłach, przyjmują niewłaściwą postawę, czy źle przenoszą ciężar ciała. Błędów jest w zasadzie tyle, ilu jest ludzi. Każdy jest indywidualny i każdy ma swoje braki. Ja, posiadając całą gamę ćwiczeń, potrafię pomóc korygować błędy. Naprowadzam na właściwą ścieżkę, tak by dalej można już było trenować samemu. Następnym krokiem jest wprowadzenie do jazdy nowych elementów, czyli rozszerzenie umiejętności narciarza. Z czasem jazda staje się bardziej sportowa, niż amatorska. Rozwijanie prędkości, sportowa sylwetka… Nie mogę zdradzić więcej szczegółów. Poza tym reszta zależy od ucznia.

Woli Pan uczyć jeździć, czy korygować błędy już jeżdżących?

To trudne pytanie. Jako instruktor narciarstwa wiem od dawna, że wysiłek, który trzeba włożyć w naukę od podstaw lub walkę ze złymi nawykami, jest taki sam. Gdy jednak mogę wybrać kursantów, to wolę szkolić osoby już mające podstawy. Lubię uczyć ich nowych rzeczy, ponieważ sam mogę wtedy jeździć i rozwijać własne umiejętności. Nabieram wtedy formę, którą potrzebuję mieć na zawodach. W przypadku, kiedy uczniem jest osoba mająca pierwszy raz do czynienia z nartami, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Wtedy zmuszony jestem spędzać czas na oślej łączce. To mi jednak nie przeszkadza. Zważywszy na to, że zazwyczaj dzieci są tymi początkującymi, lubię to. Dzieci są bardzo karne, odważne i otwarte na nowości. Są najbardziej wdzięcznymi uczniami, ale często nie zdają sobie sprawy z zagrożeń, które czyhają na stoku. O wiele szybciej niż dorośli przyswajają sobie nowe umiejętności.

Rodzinnie, grupowo czy indywidualnie? Jaką formę nauki jazdy na nartach Pan poleca, by była jak najskuteczniejsza?

Wszystkie trzy formy mają swoje dobre i złe strony. W każdej najważniejszy jest kontakt z instruktorem. Najpełniejszy jest on jednak w formie indywidualnej. Mogę wtedy całkowicie oddać się osobie szkolonej. Nie dzielę czasu pomiędzy kilka osób. Uważam, że jest to najskuteczniejsza metoda nauki jazdy na nartach. Niezbyt pożądaną przeze mnie formą jest forma rodzinna. Dziecko w kontakcie sam na sam z instruktorem zachowuje się zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy na horyzoncie są także rodzice. Łatwiej wywrzeć wpływ, gdy rodzina jest dalej. Przyswojenie nowych umiejętności jest szybsze, a polecenia instruktora wykonywane zdecydowanie lepiej, dokładniej. Inaczej sprawa wygląda podczas nauki w grupie rówieśniczej. Wówczas rodzi się rywalizacja i chęć dominacji. To bardzo pozytywne podczas nauki.

Patrząc jednak z szerszej perspektywy forma nauki zależy w dużej mierze od predyspozycji danej osoby. Nie ma tu jasnych schematów i prostych rozwiązań. Dobry instruktor każdorazowo jest w stanie to wychwycić i indywidualnie dobrać jak najlepszą dla ucznia formę zajęć.

Poruszył Pan temat „dobrego instruktora”. Co to w praktyce znaczy?

Przede wszystkim wykwalifikowany! To priorytet. Pełen zaangażowania, z pasją i chęciami. Praca z człowiekiem tego wymaga. Robić coś na pół gwizdka, to tak jak nie robić wcale. Następną bardzo ważną i pożądaną cechą „dobrego instruktora” jest kontakt z uczniem. Każdorazowo należy dobrać styl porozumiewania się do indywidualności kursanta. Specyficzny język, jakim porozumiewam się z dorosłymi, jest nie do zaakceptowania w kontaktach z dziećmi. Fachowa terminologia, język poleceń… Dobry instruktor musi umieć poradzić sobie w każdych warunkach. Nauka jazdy w dużej mierze oparta jest na sztuce komunikacji. Wygórowane ambicje i oczekiwania często gubią instruktorów. Czasem potrzeba mnóstwo cierpliwości, zanim potencjalny narciarz zacznie samodzielnie poruszać się w butach, nie mówiąc już nawet o utrzymaniu równowagi podczas wpięcia do nart oraz zjazdów czy korzystania z wyciągów.

Poza tym być „dobrym instruktorem”, to nie tylko wykuć teorię i zdać egzaminy. Najważniejsza jest praktyka i stałe podnoszenie kwalifikacji. Trzeba być otwartym. Tego się od nas wymaga. Ciągle należy się doszkalać, iść z postępem i unifikować się.

Na stoku jest Pan wzorem. Do czego to obliguje?

To fakt. Patrzy na mnie wiele osób. Muszę bezwzględnie przestrzegać przepisy narciarskie. Dekalog narciarski, to świętość! Bezpieczna, kontrolowana i jednocześnie dynamiczna jazda. Pomoc na stoku, panowanie nad prędkością… Ludzie nam bardzo ufają, dlatego każdy instruktor musi prezentować wysoki poziom narciarski – zarówno teoretyczny, jak i praktyczny. Inni użytkownicy stoku powinni to zauważać. Nasze zachowanie na stoku i styl jazdy nie mogą wzbudzać żadnych wątpliwości.

Jakie są Pana najtrudniejsze chwile w pracy instruktora?

Nieco odwrócę to pytanie. Wbrew powszechnej opinii przyznam, że najtrudniejsze wcale nie jest szkolenie, przekazywanie wiedzy i umiejętności innym osobom. Problemem nie jest też kontakt i porozumiewanie się.

Jako że jestem pasjonatem tego sportu, najtrudniejsze jest znalezienie kompromisu pomiędzy oddaniem swojego wolnego czasu na szkolenie innych osób oraz na szlifowanie własnych umiejętności. To dwa różne światy. Czasem całymi dniami wolałbym jeździć i szkolić siebie pod kątem sportowym, innym zaś razem tylko uczyć innych. Być instruktorem, to szukać kompromisów. Sam muszę być zadowolony i spełniony, żeby móc dalej przekazywać swoją pasję, zaszczepiać w uczniach miłość do narciarstwa.

Najtrudniejsze za nami. A jakie są Pana najlepsze momenty związane z pracą instruktora?

Największa radość jest wtedy, kiedy widzę, jak osoba ledwo stojąca na nartach, po jakimś czasie usamodzielnia się, zjeżdża, w pełni zadowolona powraca na górę i dalej chce zjeżdżać! To daje mi ogromną satysfakcję i motywuje do dalszej pracy. Uwielbiam przyglądać się dynamicznym postępom swoich podopiecznych. Wiem, że moje wysokie kwalifikacje i zdolność porozumiewania się są często kluczem do sukcesu.

Niestety nie każda nauka zwieńczona jest powodzeniem. W swojej pracy liczę się także z porażkami szkoleniowymi. Na szczęście to wyjątki. Każdorazowo jednak wyciągam wnioski z takich sytuacji. Są one dla mnie bodźcem do podnoszenia własnych kwalifikacji nie tylko narciarskich, ale także interpersonalnych.

Wcześniej poruszył Pan temat uczestnictwa w zawodach. Czy to nie koliduje z przesłaniem dotyczącym bezpieczeństwa na stoku?

Ciągle potrzebuję adrenaliny. Szukam jej we współzawodnictwie i prędkości, jaką rozwijam na stokach. Uwielbiam smak zwycięstwa. Poza tym spotkania z innymi instruktorami, to forma doszkalania, rozwijania osobowości, umiejętności, zdobywania nowych kwalifikacji, więc w rezultacie rozwoju. Ten specyficzny klimat, jaki panuje w trakcie zawodów, jest czymś nie do opisania. Najwyższe emocje, rywalizacja, a jednocześnie przyjaźń i wspólny mianownik, czyli miłość do sportu. W takich chwilach serce bije o wiele szybciej. Radość z uczestnictwa jest potężna. Wszystko jednak w granicach bezpieczeństwa. Po wypadku pamiętam o tym przy każdym zjeździe!

A co powie Pan tym, którzy sceptycznie podchodzą do aktywności ruchowej, jaką jest narciarstwo?

Myślę, że swą opowieścią zachęciłem już wystarczająco do uprawiania sportu. Wiadomo nie od dziś, że sport, to zdrowie. Szczególnie narciarstwo, ponieważ to sport wyjątkowy! Kto spróbował, ten wie.

Dziękuję za miłą rozmowę.

Wywiad przeprowadziła Anna Kędzierska z Panem Kamilem Smoter - Instruktorem narciarstwa, podróżnikiem, sportowcem i wspaniałym pedagogiem, który uwielbia nieznane. Swoim zapałem zaraża wszystkich, z którymi ma kontakt.


-----------------------
Polecamy szkolenia hobbystyczne

Społecznościowe

Uważasz, że artykuł jest ciekawy? Daj go poznać innym!

Kategorie szkoleń

Typy szkoleń: Zapisz się na newsletter. Napisz jakiego szkolenia szukasz - Rynek szkoleń

Współpraca

AVENHANSEN Szkolenia AVENHANSEN
 Akademia MDDP

Dołącz do nas



Zawód+pasja: wywiad z instruktorem narciarstwa - Szkolenia, kursy, ciekawe artykuły na temat szkoleń. Informacje binzesowe oraz na temat podnoszenia swojej wiedzy.

© 2010 - 2019 Aplit.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.